Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2016

Zadbaj o stopy po zimie

Nie od dziś wiadomo, że o stopy trzeba dbać tak samo jak o każdą część naszego ciała, jednak zimą przywiązujemy zazwyczaj do nich mniejszą uwagę. Ukrywamy je w ciepłych rajstopach, skarpetach i kozakach - przez większą część dnia nie wychodzą one z ukrycia. Wiosna, to czas kiedy zaczynamy je częściej pokazywać, w szczególności gdy tak jak dziś na termometrze widnieje 25 stopni (po co kupiłam tyle wiosennych butów, jak od razu mogę wskoczyć w sandały :c). Zobaczcie więc poniżej kilka tanich produktów, które skutecznie pomagają mi w pielęgnacji. :) Koniecznie dajcie znać, co Wy stosujecie i co polecacie? 




Złuszczanie

Złuszczanie naskórka to dla mnie rzecz bardzo ważna. Całe nasze ciało potrzebuje regularnego złuszczania. W pozbyciu się zrogowaciałego naskórka na stopach pomogą nam różne produkty dostępne w drogeriach, ale też z pewnością każdym w supermarkecie. Ja od zawsze sięgam po tradycyjny pumeks. Dla mnie ta metoda jest najwygodniejsza i najskuteczniejsza, jednak gdy potrzebuję czegoś mocniejszego sięgam również po tarkę.

Wybór pumeksów jest bardzo duży. Są pumeksy bardziej delikatne, ale także i takie które ścierają bardzo mocno. Możemy też wybrać pumeks z rączką, która ułatwia jego używanie. Nowością u mnie, i czymś o czym nie miałam wcześniej pojęcia, jest proszek peelingujący, który możemy stosować solo jak i np. z żelem pod prysznic.





Pumeksy, tarki, proszek peelingujący - Pumice



Pielęgnacja

Drugą, bardzo ważną dla mnie rzeczą jest pielęgnacja. Nasze stopy tak jak i całe nasze ciało potrzebują odpowiedniego nawilżenia. Na rynku dostępna jest cała masa różnych kremów. Najlepiej aplikować je zaraz po kąpieli, gdy nasza skóra jest złuszczona, miękka i odprężona. Kremy wtedy będą się lepiej wchłaniać, a w konsekwencji również lepiej działać. :)

Gdy kremy nie pomagają warto sięgnąć po produkty z inną formułą, które pomogą naszej skórze natychmiastowo. Takim kosmetykiem może być np. serum do stóp.





Krem do stóp, serum do stóp - Venus
Facebook -> klik


Gdy już zadbamy o skórę naszych stóp musimy skupić się także na pielęgnacji paznokci. Tutaj z pomocą przychodzą nam przeróżne odżywki i sera, które zapobiegają łamliwości paznokci, ich rozdwajaniu się, ale także chronią przed bakteriami. 

Jeśli jesteśmy posiadaczami pięknych i zdrowych paznokci to odżywki są dobra alternatywą dla bazy, która chroni nasze paznokcie przed zniszczeniami mechanicznymi, a dodatkowo przedłuża trwałość lakieru.



Olejek z drzewa herbacianego do stóp i paznokci - Venus



Odżywka do paznokci - KillyS
Facebook -> klik



Stylizacja paznokci

Gdy już moje stopy i paznokcie są odpowiednio "wypieszczone" zabieram się za ich stylizację. Bardzo ważne jest by odpowiednio przycinać paznokcie. Wydaje mi się, że każdy o tym wie, ale jednak często widzę dziewczyny które przycinają je na półokrągło. Nie róbcie tego! To, że teraz nic Wam to nie szkodzi, to prędzej czy później zobaczycie negatywne skutki. Paznokcie u stóp mają tendencję do wrastania, dlatego powinniśmy ścinać je na prosto. Warto zaopatrzyć się w dobre nożyczki do paznokci albo cążki. W tym wypadku również mamy ogromny wybór.

By końce paznokci był gładkie i w niczym nam nie przeszkadzały możemy pomóc sobie oczywiście pilnikiem lub bloczkiem polerskim. Pamiętajmy także o odsunięciu skórek!

Po takich zabiegach zostaje nam już tylko pomalowanie paznokci na wiosenny kolor. :)


Nożyczki do paznokci - KillyS




Pilniki, bloczek polerski - Semilac
Facebook - > klik




Żel do usuwania skórek - Cztery Pory Roku
Facebook - > klik



Patyczki do odsuwania skórek - KillyS



Ochrona

Wiosną i latem nasze stopy szczególnie narażone są otarcia i odciski spowodowane wysokimi temperaturami. Bardzo często nasz skóra nie może także prawidłowo oddychać, a w konsekwencji tego stopy się pocą. Właśnie wtedy warto  zaopatrzyć się w coś ekstra, czyli sprej do stóp. Chroni on nasze stopy przed potem, ale także zapobiega otarciom. Koniecznie wypróbujcie! Dla mnie to zbawienie. 



Ochronny jedwab do stóp - Venus



Mam nadzieję, ze post Wam się podobał. :) Kisses!



Yourpassion

sobota, 13 lutego 2016

Paese Cosmetics - brwi, usta, paznokcie

Kochani czytelnicy, dawno, ale to dawno mnie nie było i bardzo smutno mi z tego powodu, ale sesja mnie wyniszczyła. Zresztą pewnie wiecie, bo ja, jak to ja, żaliłam się non stop na Facebooku. ;P
Tak, czy inaczej WRACAM! Mam w planach przyspieszyć z postami. Nie obiecuję kilku postów w tygodniu, ale moim postanowieniem jest jeden post w tygodniu. Postaram się tego postanowienia trzymać.

Czas na kolejną recenzję. Z drugiej strony taka przerwa dobrze mi zrobiła, bo zdążyłam wszystko bardzo dokładnie przetestować i dokładnie wyrobić sobie dobre bądź złe zdanie.

Dziś na tapetę wrzucamy firmę Paese. 



Całkiem szczerze wam powiem, że naprawdę od bardzo, bardzo dawna chciałam przetestować kosmetyki. Ogromnie ucieszyłam się, że firma obdarowała nas kilkoma produktami na spotkaniu blogerek (klik).

Na początek może kilka informacji od firmy.






Do przetestowania dostałyśmy cienie z woskiem do brwi, matową szminkę w płynie oraz lakier do paznokci.


1. CIENIE Z WOSKIEM DO BRWI





Cień znajduje się w czarnym, matowym poręcznym opakowaniu z lusterkiem. Dołączony jest do niego także malutki, skośny pędzelek. Nie jest to typowy cień do brwi, ponieważ jego konsystencja jest bardzo kremowa. 

Na początku wahałam się, czy produkt ten sprawdzi się przy moich brwiach, ponieważ tego typu produkty służą raczej do podkreślania i ujarzmiania włosków. Ja jestem posiadaczką niestety rzadkich włosków i na co dzień muszę uzupełniać braki, najbardziej na szczytach brwi. Ku mojemu zdziwieniu cień również kryje.

Mój kolor to light brown - sprawdzi się idealnie dla blondynek.
Cienia tego używam zawsze na uprzednio przypudrowane brwi, dzięki temu daje intensywniejszy kolor i ładnie przykleja się do skóry. Po nałożeniu lekko się błyszczy, ale bez obaw - później ładnie zasycha i dopasowuje się do naszych brwi.



Moja ocena 10/10. Świetny produkt. Szczególnie polecam go dziewczynom, które chcą by ich brwi wyglądały pięknie i naturalnie (dachom mówimy stanowcze nie! ;P). Tym produktem nawet największy amator nie zrobi sobie krzywdy. :)



2. MATOWA SZMINKA W PŁYNIE






Mój kolor to 701. Przyznam się szczerze, że przy pierwszym użyciu się przeraziłam. Testowałam ten produkt wieczorem przy sztucznym świetle i wtedy wydał mi się neonowo różowy. Niestety to była wina mojego oświetlenia w łazience, ponieważ później na zdjęciach kolor prezentował się niesamowicie. Nadal jest to dość intensywny, żywy kolor, ale absolutnie nienachalny.

Pomadka zasycha na naszych ustach na matowo, ale wcale ich nie wysusza. Podczas noszenia jej nie czułam żadnego dyskomfortu. 

Jak już wspomniałam, kolor jest bardzo intensywny. Nie potrzebujemy dokładać koloru, już jedna warstwa ładnie pokrywa usta.

Aplikator, typowy dla błyszczyków, pozwala na precyzyjne obrysowanie ust bez pomocy kredki.

Pomadka jest również bardzo trwała. Myślę, że spokojnie wytrzyma 6 h.

Na dzień dzisiejszy jest jedną z moich ulubionych (co ja bym dała za przetestowanie jej siostrzanej gromadki ;P).

10/10 ! <3





3. LAKIER DO PAZNOKCI




W tym lakierze nie można się nie zakochać. Mój numerek to 413. Nie ma do w wyżej przedstawionej tabelce, ale mam nadzieję, że jest w sprzedaży i możecie go kupić, bo naprawdę jest o b ł ę d n y!

Kolor to bardzo ciemna, butelkowa zieleń. Niesamowicie nasycona. Na paznokciach wygląda jak czarny, dopiero z bliska widzimy prawdziwy kolor.

Wierzcie lub nie, ale za każdy razem jak go używałam nakładam tylko jedną warstwę. To jest niesamowite! Jaki ciemny kolor tak kryje? Żadnych grudek, prześwitów. Czysty kolor. Zresztą same zobaczcie tę taflę:




Jeszcze nigdy nie miałam tak świetnego lakieru (nie robię hybryd, więc proszę bez porównań ;P).

To co wyróżnia go na tel innych lakierów, to myślę, że także opakowanie, a dokładniej sposób zamykania. Gdy przekręcamy główkę lakieru słyszymy charakterystyczny "klik", a dzięki temu mamy pewność, ze nasz lakier jest zamknięty i szybko nie wyschnie.

Ach i och! 100/10? <3




To już koniec na dziś. Koniecznie muszę przetestować jeszcze inne produkty od Paese. A wy? Lubicie? Polecacie? Kolejne dajcie mi znać, na co mam polować. :)

Tu >klik< możecie zapoznać się z asortymentem Paese.
A tu >klik< znajduje się ich fanpage.

Kisses
Yourpassion

środa, 23 grudnia 2015

Kosmetyki, które znajdziesz w Rossmannie


Po promocji "-49% na kolorówkę" w Rossmannie pozostało tylko echo, ale ja właśnie teraz postanowiłam, że stworzę dla was post z tym, co kupiłam. Produkty te - co prawda już nie w promocji, ale nadal dostępne w sprzedaży - nie należą do najdroższych, więc i tak warto zwrócić na nie uwagę.
Od chwili zakupu miałam czas na dokładne ich przetestowanie, więc tym bardziej moja ocena będzie jak najbardziej szczera. Znajdziecie tu moich starych ulubieńców, ale także kosmetyki, z którymi miałam do czynienia po raz pierwszy. 

Zaczynajmy!



1. Twarz


Rimmel, Stay Matte - puder prasowany w odcieniu transparentnym. Mój stary ulubieniec. Używałam go przez kilka lat, a później porzuciłam dla pudrów sypkich. Zapomniałam już jak bardzo się lubiliśmy. 
Pomimo tego, że puder jest transparentny wydaje mi się, że pomaga podkładowi w zakrywaniu niedoskonałości, ale też nie bieli skóry ani nie przyciemnia.
Puder ma aksamitną strukturę i bardzo miło się go nakłada. Nie osypuje się i nie tworzy smug.
Polecam go przede wszystkim dziewczyną ze skórą tłustą i mieszaną - suchą potrafi przesuszyć, uwydatnia też zmarszczki mimiczne o czym przekonałam się nie raz.
Stay Matte to puder do którego chętnie wracam, ale w chwilach, gdy moja skóra jest dość sucha musimy się niestety rozstawać.


AA, Make Up Cover - podkład kryjąco-korygujący.
Kupiłam go po raz pierwszy skuszona pozytywnymi opiniami na forach internetowych. Używałam kiedyś podkładu z tej serii, ale rozświetlającego. Całkiem nieźle się sprawdzał, ale nie odpowiadała mi jego gęsta formuła. Make Up Cover jest całkiem inny. Konsystencja dość lejąca, ale nie wylewa się z opakowania. Formuła lekka, bardzo przyjemnie rozprowadza się na buzi, nie tworzy smug, plus za żółte tony. Nie nazwałabym go bardzo kryjącym, ale z korektorem daje radę. U mnie ładnie utrzymuje się na buzi przez +/- 6 godzin, co w zupełności mi wystarcza.
Czytając opinie na jego temat kilka razy przewinęły mi się komentarze, w których dziewczyny porównywały go do podkładu z Bourjois Healthy Mix - nie wiem, nie używałam, ale jeśli to prawda to 15 zł a 60 zł zachęca. ;P



2. Usta



Lovely, Extra Lasting - matowy błyszczyk do ust. 
Kupiłam go z czystej ciekawości, ponieważ już dawno chciałam spróbować błyszczyków, które zasychają na matowo na naszych ustach. Nie przekonywały mnie jednak te "rozsławione" błyszczyki znanych firm (których wymieniać nie będę) w kosmicznych cenach.
Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona efektem. Wybrałam odcień numer 1 - bardzo ładny, "brudny" odcień różu rodem Kylie Jenner (;P). Na początku jego formuła jest kremowa, dość lepiąca jak typowy błyszczyk, ale kolor za to jest bardzo nasycony i świetnie kryje. Po krótkiej chwili zasycha na naszych ustach dając piękny mat. 
Jestem bardzo zadowolona z tego błyszczyku, jest idealny za co dzień. Wytrzymuje picie i jedzenie.
Uwaga, niestety nie jest to kolor odpowiedni dla dziewczyn nie cieszących się idealnie białymi zębami. Ale dla takiego koloru można się nawet nie uśmiechać. ;P




Bell, Hypoallergenic - pomadka do ust.
Rozglądałam się po drogeriach za odcieniem pomadki idealnym na jesień, najlepiej w kolorach zbliżonych do bordowego, winnego, czy brązu. Padło na hipoalergiczną pomadkę od Bell w odcieniu 08. 
Bardzo ładny kolor, nie za ciemny. Formuła bardzo kremowa, świetnie rozprowadza się na ustach i pięknie kryje pozostawiając gładką taflę koloru.
Dużo dziewczyn na forach internetowych pisało, że pomadka brudzi zęby. Niestety dużo pomadek to robi, co poradzić. Osobiście uważam, że aż takiej tragedii nie ma.
Pomadka nie jest super trwała, ale bez jedzenia daje radę.




Maybelline, Baby Lips Dr Rescue - balsam do ust.
To także moja nowość, ale polowałam na nią od dawna. Potrzebowałam dobrego balsamu do ust na zbliżającą się zimę, padło więc na Maybelline wersja Just Peachy.
Przyjemny zapach, ładny, delikatny odcień na ustach i efekt mrowienia to cechy charakterystyczne tej pomadki. Nawilża i dalej efekt gładkich ust, ale nie na długo. Zimową porą u mnie zdecydowanie lepiej sprawdzają się masełka.
Podsumowując. W promocji warto, bez promocji - przeciętna pomadka.



3. Paznokcie


Wibo, diamond hard - odżywka do paznokci.
Odżywkę kupiłam w ciemno, na wypróbowanie. Niestety nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Daje paznokciom ładny połysk i trochę ja utwardza dzięki czemu się nie rozdwajają. Niestety nie przedłuża trwałości lakieru jak inne odżywki których używałam.
Pewnie niektóre z was zabiją mnie za to co napiszę, ale ta odżywka nie sprawdza się u mnie tak dobrze jak te z Eveline (auć!). Jedne je lubią, drugie nienawidzą, a każda wie, że szkodzą nie tylko paznokciom, ale też naszemu zdrowiu. Niestety muszę przyznać, że u mnie sprawdzały się rewelacyjnie, a moje paznokcie w żadnym stopniu nie ucierpiały. Jednak ja nie używałam jej tak jak zaleca producent, malowałam paznokcie jedynie jedną warstwą pod lakier, średnio raz w tygodniu. 
W porównaniu do Eveline Wibo nie robi niestety nic.


Wibo, Chic Matte - matowy lakier do paznokci.
W swojej kolekcji mam już jeden lakier z tej serii, piękny jasno pudrowy róż. Jesienią przyda się coś ciemniejszego, więc padło na fiolet. 
Lakier na początku wygląda jak każdy inny, dopiero po jakimś czasie matowieje. Uważajcie, to nie oznacza, ze wysechł! 
Szczoteczka typowa, nie za duża ani nie za mała. Lakier jest całkiem w porządku i raczej nie ma się do czego przyczepić. Nie pasuje mi jedynie to, że pierwszego dnia lakier ma piękny fioletowy kolor, a każdego kolejnego wpada bardziej w brąz, ale może tylko ja go tak widzę. No i oczywiście po nakremowaniu rąk nasz lakier przestaje być matowy.


Eveline, MiniMAX quick dry&long lasting - lakier do paznokci, z którego jestem baaardzo zadowolona. Nie wiem ile razy próbowałam znaleźć szary lakier do paznokci. Gdy już myślałam, że udało mi się to zrobić w drogeryjnych światłach, w domu załamywałam ręce nad lakierem w kolorze kawy z mlekiem czy wpadającym bardziej w beż.
Ten osobnik, w kolorze 049 jest piękną ciemną szarością! <3
Plus za świetne krycie już przy jednej warstwie i za idealnie wyprofilowany pędzelek.
Lepszego lakieru nie znajdziecie!



4. Oczy



Lovely, Eye-Liner - matowy eye-liner z pędzelkiem.
Myślę, że każda z was zna te eye-linery. W Rossmannie mamy dużo kolorów do wyboru, a klasyczna czerń występuje w wersji matowej, szybkoschnącej, połyskującej itd.
Tym razem wybrałam wersję matową, ponieważ wydaje mi się najlepsza na co dzień. Ładnie komponuje się z matowymi cieniami, ale także z tymi połyskującymi. Pędzelek jest dość cienki i łatwo namalować nim ładną kreskę.
Eye-liner z Wibo nie należy do najtrwalszych, w kontakcie z wodą czy łzami niestety nie rozmazuje.
Bez promocji kosztuje niecałe 7 zł.




Lovely, Pump Up - podkręcający tusz do rzęs.
Tego osobnika chyba nie muszę przedstawiać? Jeśli istnieje jeszcze dziewczyna, która go nie miała.. Dziewczyno! Leć do Rossmanna! ;P
Pewnie użytkowniczki Diora czy YSL powiedzą, że co to takiego, tusz za mniej niż 10 zł. Ja na szczęście taką użytkowniczką nie jestem, a ten tusz uważam za najlepszy jaki miałam.
Sylikonowa, wygięta szczoteczka idealnie rozczesuje rzęsy i nie skleja ich, dzięki czemu otrzymujemy naturalny efekt. Krycie oczywiście możemy stopniować w miarę potrzeby, ale mnie zadowala już jedna warstwa. Osobiście zwracam dużą uwagę na rozczesane rzęsy i aż się we mnie gotuję jak widzę u kogoś posklejane 10 warstw tuszu. ;P
Jak dla mnie to ideał. Tyle.


A wy jakich macie ulubieńców z Rossmanna? Może możecie mi coś polecić? Piszcie w komentarzach. :)


Yourpassion